<title_newspaper=Przekrj> 
<title_article=Spotykam Jzefa Kosiskiego> 
<author_1=Tadeusz Klimaszewski>
<author_2=> 
<language=pl> 
<style=press>
<year=1951>
<month=9>
<date=1951-09-23>
<period=w>
<status=1_obieg>
<support=paper>
Wioska nosia nazw Sien. Tu kwaterowalimy, gdy nadesza wiosna i poudniowy musson osuszy bota wyszych pl. W chodnej mgle porankw ruszay w pola pugi cignione przez powolne bawoy. Niestrudzeni wieniacy i ich kongai (kobiety) pracowicie narzucali wie ziemi na obramowania ryowych pl, reperowali tamy i czycili upusty kanaw wodnych. W grskich wioskach Viet-Bacu wypalano nowe poacie dungli, aby zdoby tereny pod upraw ryu. Wioska Sien nie bya dua ani liczna. Kilkanacie grskich chat kryo si w zieleni palm i bananowcw, a w niewielkiej kotlinie rozpocieray si ryowe pola i mae plantacje trzciny cukrowej. Wieniacy tutejsi nie byli bogaci, jak ich ziomkowie znad yznej Delty, lub z obszarw rolniczych Kochinchin, mieli jednak pogodne twarze ludzi, ktrzy uczciw prac zdobywaj codzienny byt ycie pyno tu jednostajnie. Dzie w dzie kobiety i mczyni pracowali w polu, a gromadka malcw igraa haaliwie w pobliskim potoku. Wieczorami dym ognisk przynosi zapach gotowane] strawy, ryu, plackw z kukurydzy lub bananw pieczonych w mce ryowej. Po dniu pracy zbierano si na gawdy i zabawy w domu sotysa. W czerwonych odblaskach ognia, przy stale krcych filiankach z herbat, wesoo byo i gwarno. Mczyni palili fajki, kobiety reperoway odzie i nuciy piosenki. Gromadka uczniw suchaa opowiada nauczyciela Loi. Sycha byo szum odlegego potoku i stukot wodnych koatek chronicych od napadw tygrysa. Staruszek Fo pytany przez nas o przeszo swej wioski, umiecha si dobrotliwie i wskazujc na popkane mury pagody i wielki omszay gaz lecy przed jej wejciem, tumaczy e jeszcze pradziadek jego pamita ze swego dziecistwa ten gaz i t wityni, zawsze rwnie star.
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper>